Wyjątkowy Sylwester

Podsumowanie

Bezdomni i ubodzy byli gośćmi wyjątkowej zabawy sylwestrowej w Katowicach. W pięknie udekorowanej sali do bogato zastawionego stołu zasiadło ponad 200 osób. Kelnerzy wydali uroczystą kolację, nie zabrakło także wodzireja, wspólnych zabaw, tańców i rozmów. O północy odprawiona została Msza Święta. W organizację wydarzenia zaangażowało się 140 wolontariuszy.

Sylwester rozpoczął się o godzinie 19 w auli przy parafii św. Piotra i Pawła w Katowicach. Chociaż przyszło więcej osób, niż się spodziewano, to dla wszystkich znalazło się miejsce przy stole. Pożegnanie starego i przyjście nowego roku świętowali nie tylko bezdomni, ale także ubodzy. Wielu z nich przyszło całymi rodzinami z dziećmi.

– Są takie dni w roku, kiedy nikt nie powinien być sam. Dobrze, że tu jesteście – tymi słowami przywitał gości proboszcz parafii ks. Andrzej Nowicki. Po uroczystym otwarciu, kelnerzy wnieśli na stoły pierwsze dania. W menu tej nocy znalazły się między innymi ciasta, barszcz, krokiety, sałatki czy bigos.

Wszystkie potrawy podawane były przez kelnerów na zastawie wypożyczonej z restauracji. – Nasi goście mogą spokojnie usiąść przy pięknie zastawionym stole. Nie ma żadnych plastików, są porządne talerze i kubki, wszystko jest w dobrym stylu – stwierdził pan Józef, jeden z wolontariuszy.

Tej wyjątkowej nocy oprócz jedzenia nie zabrakło również dobrej muzyki i tańców. Pani wodzirej zapraszała wszystkich do wspólnej zabawy tak, że na parkiecie nie było wolnego miejsca. W tym roku na Sylwestra przyszło także wiele dzieci. Dla nich został przygotowany specjalny kącik zabaw, gdzie wolontariuszki między innymi malowały najmłodszym gościom twarze.

– To co się tutaj dzieje jest nie do opisania, wspaniała atmosfera i ludzie, na pewno zapamiętam to na długo – mówił pan Piotr, który od sześciu lat jest bezdomnym.

– Niedawno wyszedłem z więzienia, mieszkam na ulicy, a tutaj poczułem się jak w domu – dodał siedzący obok pan Grzegorz.

Organizatorom wydarzenia od samego początku przyświecała idea, żeby ci ludzie chociaż raz w życiu czuli się chciani i kochani. – Chciałem żeby bezdomni i ubodzy nie czuli że przychodzą kolejny raz po datek, wystać coś w kolejce, dostać jedzenie na wynos i przesiedzieć ten wieczór smutno, w ścisku. Moim marzeniem było zorganizować coś w dużej sali, z wodzirejem, z jedzeniem, żeby każdy miał swoje miejsce i poczuł, że ktoś to zrobił z myślą o nim – mówił pomysłodawca Sylwestra Łukasz Kosielak.

Równo o północy w kościele pw. Piotra i Pawła odprawiona została Msza Święta. – Zaczynamy Nowy Rok i choć nie ma tu kolorowych wystrzałów, to są fajerwerki Bożego miłosierdzia, otwórzmy na to nasze serca – takimi słowami rozpoczął Eucharystię ks. Łukasz Wieczorek.

W kościele był również czas na adorację Najświętszego Sakramentu i okazja do spowiedzi. Przed Mszą Świętą goście wysłuchali także konferencji Henryka Krzoska, który dał świadectwo o tym, jak Bóg podniósł go z ulicy i zmienił całe jego życie.

– Kiedy klękasz przed Bogiem, możesz wstać zupełnie przemieniony – mówił do zebranych, chcąc dać im nadzieję na lepsze jutro.

W Sylwestrze wzięli udział także wolontariusze, którzy zajmowali się między innymi przygotowaniem posiłków, kelnerowaniem, ale przede wszystkim dotrzymywali towarzystwa gościom. – Na początku był opór, że to jednak Sylwester i poszłoby się na jaką zabawę, ale później stwierdziłam że nowy rok trzeba zacząć godnie. Tym bardziej, że ja daję coś od siebie, a dostaję od masy ludzi dużo więcej – stwierdziła Daria, jedna z wolontariuszek.

Przy wyjściu z zabawy, każdy z gości otrzymał paczkę, w której nalazły się czapka, szalik, rękawiczki, śpiwór, kubek termiczny i koc, a także coś do jedzenia i chemia. Specjalne paczki przygotowano także dla dzieci i dla rodzin.

Sylwester z bezdomnymi organizowany jest już od ponad dwudziestu lat przez kleryków Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego. Najpierw odbywał się na katowickim dworcu PKP, później w domu Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Miłości. Od zeszłego roku wydarzenie przybrało formę Sylwestra z Ubogimi, czyli prawdziwej całonocnej zabawy organizowanej przez kleryków, wolontariuszy i darczyńców w auli parafii Piotra i Pawła w Katowicach.

Martyna Chodykin