Oczami wolontariuszy

Cz. 2 - Sylwestrowa noc

Każdy potrzebuje zrozumienia, drugiej szansy i drugiego człowieka - stwierdziła podczas sylwestrowej nocy jedna z wolontariuszek.

Wolontariusze wcielili się tej nocy w rolę kelnerów, kucharzy i fotografów. Zajmowali się też logistyką i rozdawaniem paczek. Ale przede wszystkim towarzyszyli gościom, dzielili się dobrym słowem i uśmiechem. Wspólnym rozmowom, zabawom i tańcom nie było końca!

Co czuli, jak odnajdywali się w swoich zadaniach i co zrobiło na nich największe wrażenie?

Justyna, Ewa i Marzena: Żeby tu przyjść skłoniła nas dobroć, chcemy być z tymi ludźmi, dotrzymać im towarzystwa. Chcemy, aby na ich twarzach pojawił się uśmiech, żeby nikt nie poczuł się pominięty. Zalewając ludziom herbatę i kawę czujemy, że dajemy im cząstkę siebie i jest nam z tym dobrze na sercu. Każdy jest człowiekiem, jesteśmy na jednym poziomie, każdy ma uczucia. My też możemy kiedyś znaleźć się na ulicy, mieć trudną sytuację. Chciałybyśmy, żeby ktoś wyciągnął do nas pomocną rękę. Ten Sylwester to nadzieja dla tych ludzi na przyszły rok, że coś się w ich życiu zmieni. Myślimy, że tym ludziom najbardziej potrzebne jest wsparcie, rozmowa i zainteresowanie. Każdy potrzebuje zrozumienia, drugiej szansy i drugiego człowieka. Ten Sylwester to także przykład, że da się połączyć zabawę i modlitwę na jednym spotkaniu i to bez alkoholu. Bóg nad tym czuwa!

Asia: Mam sekcję towarzyską, moje zadanie polega na tym, żeby siedzieć, rozmawiać, słuchać, zapraszać do tańca. Jestem przyzwyczajona do kontaktu z nieznajomymi ludźmi, dlatego nie stanowi to dla mnie problemu. Postaram się też pobawić się z dzieciakami. Podoba mi się tutaj fachowe podejście do rzeczy, nic tu nie jest byle jakie.

Siostra Piotra: Dziś jestem w sekcji logistycznej, czyli odprowadzam gości. Wcześniej jeszcze pakowaliśmy paczki, ludzie w tym roku byli tacy hojni, że trzeba było dokładać dary to paczek. Jestem bardzo zadowolona, że tutaj przyszłam, mam nadzieję, że będę to podtrzymywać. Jest we mnie radość, że nasi goście mogą tu być, a my możemy dać coś z siebie.

Filip: Bardzo mi się podobało! Najbardziej to, że mogłem spędzać Sylwestra z ludźmi, do których sam pewnie bym nie wyszedł. Uważam, że strzałem w dziesiątkę była sekcja towarzyska. Jestem tutaj pierwszy raz. Bazowałem na opiniach ludzi, którzy mnie zaprosili, bo pomagali w zeszłym roku. Wydawało mi się, że wiem w jakim kierunku to będzie podążać, ale zaskoczyli mnie ci ludzie, ich dobroć, otwartość i pokora. Na początku byłem trochę wycofany, bałem się towarzyszenia tym osobom, ale odblokowałem się. Szybko zrozumiałem, że to są tacy sami ludzie jak my. Przez to, że żyją w ubóstwie, mieszkają na ulicy są traktowani przez innych jak gorszy sort. Nie należy ich tak traktować, bo to nie szata zdobi człowieka.

Michał: Powiem szczerze, impreza lepsza niż w Spiżu (śmiech), jestem pod wrażeniem. Na początku trochę się wstydziłem, bałem podać komuś rękę, ale teraz każdy z każdym tańczy i jest mega. Jestem zadowolony, że tu przyszedłem, za rok nawet jak będę na końcu świata przyjadę tutaj, żeby być z tymi ludźmi. Cała atmosfera jest niesamowita, tańce, jedzenie, wszystko przygotowane i dopięte na ostatni guzik. Ci ludzie są niesamowici. Po pierwsze wszystko na trzeźwo, a po drugie, nikt nie jest przymuszony do tego, żeby tu być, a wszyscy się z tego cieszą.

Kuba: Kiedy rozdawałem ludziom jedzenie, widziałem jak cieszą się, że ktoś się o nich troszczy. Oni dziękują samym wyrazem twarzy, wzrokiem… do mnie to przemawia.

Ola: Bardzo mi się podoba ten pomysł, bo można sprawić ludziom samotnym i ubogim radość. Byłam w sekcji kelnerskiej i dobrze odnalazłam się w tej roli. Wiele osób się uśmiechało i widać było, że dobrze się tu czuli. Największe wrażenie wywarło na mnie zgranie wszystkich wolontariuszy i wzajemna pomoc.

Ważne słowa o zaangażowaniu wolontariuszy, wypowiedział pan Henryk Krzosek, który podczas Sylwestra głosił konferencję.

Oni nie wybrali tego, co oferuje świat, tylko to co proponuje Bóg. To jest piękne, to jest dawanie miłości. Większa jest radość z dawania, niż z brania- tego bardzo mocno tutaj doświadczam - stwierdził.

Myślę, że słowa pana Henryka dobrze oddają to, co działo się tej nocy w auli przy ul. Mikołowskiej w Katowicach. Wszystkim tym, którzy pomogli zorganizować tegorocznego Sylwestra z Ubogimi dziękuję i dedykuję piosenkę. Do zobaczenia za rok!

„Na ziemi jest o niebo lepiej,
I każdy cud zwykły jest
Codziennie zdarza się.
Na ziemi jest o niebo lepiej,
Dziękować nigdy nie przestanę,
Że życie jest
Dobrze, że jesteś”.
(O niebo lepiej, Mieczysław Szcześniak)

Martyna Chodykin