Bóg dał mi nowe życie!

O Sylwestrze z Ubogimi, a także prawdziwej radości i miłości, która rozsadza od środka z Henrykiem Krzoskiem rozmawia Martyna Chodykin

Martyna Chodykin: Sylwester z bezdomnymi - nie zdziwiła Pana taka inicjatywa?

Henryk Krzosek: Byłem bardzo zdziwiony, że jest organizowany Sylwester dla bezdomnych i ubogich. Kiedy dowiedziałem się, że jest taka inicjatywa, od razu wiedziałem, że muszę tu być. Przyjechałem tutaj z Niemiec, mieszkam niedaleko szczecińskiej granicy.

Jakie są pana pierwsze wrażenia?

Wrażenia są po prostu wspaniałe. Wszyscy są zadowoleni i uśmiechnięci, bardzo cieszę się, że mogę tutaj być. Kiedy mam spotkania z osobami ubogimi i bezdomnymi, to nie widzę na ich twarzach radości, a tutaj wszyscy są razem, cieszą się i po prostu dobrze się bawią.

Co pana najbardziej tutaj zaskoczyło?

Właśnie radość tych ludzi. Nigdy nie widziałem takiej wielkiej radości jak tutaj, to dla mnie wspaniałe i zupełnie nowe doświadczenie.

Przyjechał pan wygłosić konferencję. Co chciałby pan przekazać gościom tego spotkania?

Znam problemy tych ludzi, sam też byłem bezdomnym i alkoholikiem. Chcę im powiedzieć, że dzisiejszy upadek może być jutro ich największym i najmocniejszym świadectwem. Ale jest jeden warunek: kiedy powierzą swoje życie Bogu. Ja tak zrobiłem i jestem dziś szczęśliwym człowiekiem. Opowiem im kim byłem, kiedy żyłem bez Boga, jak to się stało że poprosiłem Chrystusa o wolność i co wydarzyło się od tego momentu.

Jakie było pana największe pragnienie, kiedy żył pan na ulicy?

Chciałem poczuć, że jestem kochany. Uważałem, że jestem zawadą na tym świecie, dlatego próbowałem popełnić samobójstwo. Potrzebowałem przygarnięcia i akceptacji, której nie znajdowałem albo nie potrafiłem przyjąć.

Gdzie znalazł pan pocieszenie?

To, czego szukałem przez 38 lat znalazłem w Bogu. Czuję, że miłość Boga mnie rozsadza od środka i nie mogę jej zatrzymać dla siebie. Od 26 lat dzielę się z ludźmi tym, jak wspaniała jest miłość Boga do każdego człowieka.

Czym jest miłość o której pan mówi?

Miłość to nie tylko wiedza, ale przede wszystkim doświadczenie. Bóg troszczy się o każdego człowieka i zadba o to, aby każdy doświadczył, poczuł, że jest prawdziwie kochany.

Czy tutaj, na Sylwestrze ludzie mogą doświadczyć miłości?

Na pewno jej doświadczą! Dla wielu z nich będzie to niezatarte przeżycie. Może u niektórych to właśnie tutaj nastąpi przełomowy moment w życiu.

Co czuje pan patrząc na zaangażowanie wolontariuszy?

Ci młodzi ludzie mogli spędzać Sylwestra inaczej, na milion różnych sposobów. Nie wybrali jednak tego, co oferuje świat, tylko to, co proponuje Bóg. To jest piękne, to jest dawanie miłości. Większa jest radość z dawania, niż z brania - tego bardzo mocno tutaj doświadczam.

W czym objawia się ta radość?

Kiedy jechałem pociągiem na Sylwestra, dosiadła się do mnie grupa młodzieży. Gdy wysiadali we Wrocławiu, większość z nich była pijana. To na pewno nie jest radość. A tutaj, wśród wolontariuszy, widzę radość w zaangażowaniu, roznoszeniu talerzy, sprzątaniu. Każdy wolontariusz, jeżeli daje coś z siebie, to na pewno sam doświadcza miłości i prawdziwej radości.

Czego chce pan życzyć bezdomnym i ubogim na Nowy Rok?

Nowego życia z Jezusem Chrystusem. Tylko On jest w stanie każdemu dać nowe życie. Tak jak św. Paweł pisał: „Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto stało się nowe” (2Kor 5, 17). To jest moje pragnienie i modlitwa za tych ludzi, żeby dzisiaj doświadczyli przełomu w swoim życiu.

Czy jest pan teraz szczęśliwym człowiekiem?

Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi (śmiech). Ja swoje szczęście znalazłem, wiem po co i dlaczego żyję. Ciągle czuję, że jestem kochanym dzieckiem Boga. To mi w zupełności wystarczy.

Czy będzie pan szerzył inicjatywę Sylwestra z Ubogimi?

Na pewno będę mówił o tym Sylwestrze innym ludziom, tam gdzie tyko będę mógł. To jest wspaniała inicjatywa. Bóg, aby dawać ludziom miłość potrzebuje nas i to jest piękne. Z resztą, któż mógłby zorganizować takiego Sylwestra, gdyby nie Bóg!


Henryk Krzosek kiedyś bezdomny alkoholik, którego jak sam o sobie mówi: Pan Bóg znalazł na ulicy. Od wielu lat pomaga wyjść ludziom z bezdomności i nałogów. Prowadzi kursy, katechezy i rekolekcje oraz świadczy o tym, czego dokonał w jego życiu Jezus Chrystus. Autor bestsellerowej książki „Bóg odnalazł mnie na ulicy i co z tego wynikło” oraz współautor programu telewizyjnego „Słowo na niedzielę”.